Dla refleksji
- Dla refleksji
- Odsłony: 25
Spotkanie Jubileuszowe dla pracowników wymiaru sprawiedliwości odbyło się w Rzymie na Placu św. Piotra 20 września 2025 roku. Katechezę Ojca Świętego Jana Pawła II poprzedziła konferencja bpa Juana Ignacio Ariety, Sekretarza Dykasterii ds. Tekstów Prawnych.
Konferencja dostępna jest jedynie w j. włoskim
- Dla refleksji
- Odsłony: 25
Muy buenos días a todos, good morning and welcome!
[Bardzo dobrego dnia wszystkim, dobrego poranka i witam!]
Drodzy Bracia i Siostry!
Cieszę się, że mogę przyjąć was z okazji Jubileuszu poświęconego wszystkim, którzy w różnym charakterze działają na rozległym polu wymiaru sprawiedliwości. Pozdrawiam obecnych tu dostojnych przedstawicieli władz, przybyłych z wielu krajów, reprezentujących różne trybunały, oraz wszystkich was, którzy codziennie pełnicie nieodzowną służbę na rzecz uporządkowanych relacji między osobami, społecznościami i państwami. Pozdrawiam także innych pielgrzymów, którzy włączyli się w ten Jubileusz! Jubileusz czyni nas wszystkich pielgrzymami, którzy – odkrywając znaki nadziei, która nie zawodzi – pragną „odkryć na nowo niezbędną ufność, zarówno w Kościele, jak i w społeczeństwie, w relacjach międzyludzkich, w stosunkach międzynarodowych, w promowaniu godności każdej osoby i w szacunku dla stworzenia” (Bulla ogłaszająca Jubileusz, 25).
Czy może być lepsza okazja, aby głębiej się zastanowić nad sprawiedliwością i jej rolą, która – jak wiemy – jest niezbędna zarówno dla uporządkowanego rozwoju społeczeństwa, jak i jako cnota kardynalna inspirująca i kierująca sumieniem każdego mężczyzny i każdej kobiety. Sprawiedliwość ma bowiem do spełnienia wyższą rolę w życiu społecznym człowieka, której nie można sprowadzać do samego stosowania prawa lub działalności sędziów, ani ograniczać do aspektów proceduralnych.
„Miłujesz sprawiedliwość, wstrętne ci bezprawie” (Ps 45, 8) – przypomina nam biblijne sformułowanie, zachęcając każdego z nas do czynienia dobra i unikania zła. A jakże wiele mądrości zawiera maksyma: „oddać każdemu, co mu się należy”! Jednak wszystko to nie wyczerpuje obecnego w każdym z nas głębokiego pragnienia tego, co sprawiedliwe, tego pragnienia sprawiedliwości, które jest kardynalnym narzędziem budowania dobra wspólnego w każdej ludzkiej społeczności. W sprawiedliwości bowiem łączą się: godność osoby, jej relacje z innymi oraz wymiar wspólnoty opartej na współżyciu, strukturach i wspólnych zasadach. Chodzi o wzajemne oddziaływanie relacji społecznej, stawiającej w centrum wartość każdego człowieka, którą należy chronić poprzez sprawiedliwość w obliczu różnych form konfliktu mogących pojawić się w działaniu jednostki, jak również wobec utraty poczucia wspólnego sensu, która może dotknąć także instytucje i struktury.
Tradycja uczy nas, że sprawiedliwość jest przede wszystkim cnotą, czyli trwałą i stałą postawą, która porządkuje nasze postępowanie zgodnie z rozumem i wiarą [1]. Cnota sprawiedliwości polega w szczególności na „stałej i trwałej woli oddawania Bogu i bliźnim tego, co im się należy” [2]. W tej perspektywie sprawiedliwość uzdalnia wierzącego do „poszanowania praw każdego i do wprowadzania w stosunkach ludzkich harmonii, która sprzyja bezstronności względem osób i dobra wspólnego” [3], co jest celem gwarantującym porządek chroniący słabszego, tego, kto domaga się sprawiedliwości, ponieważ jest ofiarą ucisku, wykluczenia lub ignorancji.
Jest wiele epizodów ewangelicznych, w których działanie człowieka jest oceniane według sprawiedliwości zdolnej pokonać zło krzywdy, co ukazuje natarczywość wdowy skłaniającej sędziego do odnalezienia znaczenia sprawiedliwości (por. Łk 18, 1-8). To także sprawiedliwość wyższa, która wynagradza robotnika ostatniej godziny tak samo jak tego, który pracuje cały dzień (por. Mt 20, 1-16); lub ta, która czyni miłosierdzie kluczem do interpretowania relacji i skłania do przebaczenia, przyjmując syna, który zaginął, a odnalazł się (por. Łk 15, 11-32), a nawet więcej – nakazuje przebaczać nie siedem razy, ale siedemdziesiąt siedem razy (por. Mt 18, 21-35). To właśnie moc przebaczenia, właściwa przykazaniu miłości, jawi się jako element konstytutywny sprawiedliwości zdolnej łączyć wymiar nadprzyrodzony z ludzkim.
Sprawiedliwość ewangeliczna nie odwraca się zatem od sprawiedliwości ludzkiej, lecz stawia jej pytania i na nowo kształtuje: prowokuje ją, do przekraczania samej siebie, ponieważ przynagla ją do poszukiwania pojednania. Zło bowiem nie powinno być jedynie karane, ale naprawiane, a do tego konieczne jest głębokie spojrzenie na dobro osób i dobro wspólne. Jest to zadanie trudne, lecz nie niemożliwe dla tego, kto będąc świadomym, że pełni służbę bardziej wymagającą niż inne, zobowiązuje się prowadzić życie nienaganne.
Jak wiadomo, sprawiedliwość staje się konkretna, gdy zwraca się ku innym, gdy każdemu oddawane jest to, co mu się należy, aż do osiągnięcia równości w godności i możliwościach między ludźmi. Jesteśmy jednak świadomi, że rzeczywista równość nie jest tożsama z formalną równością w obliczu prawa. Równość ta, choć stanowi nieodzowny warunek dla prawidłowego sprawowania sprawiedliwości, nie eliminuje faktu istnienia rosnących dyskryminacji, których pierwszym skutkiem jest właśnie brak dostępu do [wymiaru] sprawiedliwości. Prawdziwa równość jest natomiast daną wszystkim możliwością realizowania własnych aspiracji oraz widzenia związanych z własną godnością praw, zagwarantowanych przez system wspólnych wartości, które są powszechnie podzielane, zdolnych inspirować normy i przepisy prawa, na których można budować funkcjonowanie instytucji.
Dzisiaj to właśnie poszukiwanie lub odzyskiwanie wartości zapomnianych w życiu społecznym, pielęgnowanie i poszanowanie ich stanowi zadanie dla przedstawicieli wymiaru sprawiedliwości. Jest to proces potrzebny i konieczny w obliczu nasilania się postaw i strategii, które okazują pogardę dla życia ludzkiego od momentu jego pojawienia się, odmawiają podstawowych praw do istnienia osobowego i nie szanują sumienia, z którego pochodzą wolności. To właśnie dzięki wartościom, stanowiącym fundament życia społecznego, sprawiedliwość pełni swoją centralną rolę w relacjach międzyludzkich i ludzkich społecznościach. Jak pisał św. Augustyn: „Sprawiedliwość nie jest sprawiedliwością, jeśli nie jest równocześnie roztropna, mężna i umiarkowana” [4]. Wymaga to umiejętności myślenia zawsze w świetle prawdy i mądrości, interpretowania prawa w sposób dogłębny, wykraczający poza wymiar czysto formalny, aby uchwycić wewnętrzny sens prawdy, której służymy. Dążenie do sprawiedliwości wymaga zatem umiłowania jej jako rzeczywistości, do której można dojść tylko poprzez połączenie stałej uwagi, radykalnej bezinteresowności i wytrwałego rozeznania. Kiedy bowiem sprawuje się [wymiar] sprawiedliwości, oddaje się służbę ludziom, narodowi i państwu, z pełnym i nieustannym poświęceniem. Wielkość sprawiedliwości nie maleje, gdy stosuje się ją w rzeczach drobnych, lecz ujawnia się zawsze, gdy się ją stosuje z wiernością wobec prawa i z poszanowaniem osoby, gdziekolwiek na świecie by się ona znajdowała [5].
„Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni” (Mt 5, 6). Tym błogosławieństwem Pan Jezus pragnął wyrazić duchowe napięcie, na które trzeba być otwartym – nie tylko po to, aby osiągnąć prawdziwą sprawiedliwość, ale przede wszystkim, aby jej poszukiwali ci, którzy powinni ją urzeczywistniać w różnych sytuacjach dziejowych. „Łaknąć i pragnąć” sprawiedliwości oznacza bycie świadomym, że wymaga ona osobistego wysiłku, aby interpretować prawo w jak najbardziej ludzkim wymiarze, ale przede wszystkim wymaga dążenia do „nasycenia”, które może znaleźć spełnienie jedynie w sprawiedliwości większej – wykraczającej poza konkretne sytuacje.
Drodzy przyjaciele, Jubileusz zachęca nas również do refleksji nad aspektem sprawiedliwości, który często nie jest wystarczająco podkreślany: mianowicie nad rzeczywistością wielu krajów i narodów, które „łakną i pragną sprawiedliwości”, ponieważ ich warunki życia są tak niesprawiedliwe i nieludzkie, że stają się nie do zaakceptowania. W obecnej sytuacji międzynarodowej należałoby zatem zastosować te aktualne od wieków sentencje: „Nie można rządzić rzecząpospolitą bez sprawiedliwości. Gdzie zatem nie ma prawdziwej sprawiedliwości, nie może być i prawa. Co się bowiem dzieje prawnie, to się, oczywiście, dzieje sprawiedliwie. A co się dzieje niesprawiedliwie, nie może się dziać prawnie. (…) Gdzie sprawiedliwości nie ma, tam też nie ma rzeczpospolitej. Sprawiedliwość jest to ta cnota, co każdemu swoje oddaje. A cóż to jest za sprawiedliwość człowieka, która samegoż człowieka od Boga prawdziwego odrywa” [6]. Niech te zobowiązujące słowa św. Augustyna inspirują każdego z nas, aby zawsze jak najlepiej sprawować [wymiar] sprawiedliwości w służbie ludowi, ze wzrokiem skierowanym ku Bogu, tak aby w pełni szanować sprawiedliwość, prawo i godność osób.
Z tym życzeniem dziękuję wam i z serca błogosławię każdego z was, wasze rodziny i waszą pracę.
[1] Por. Katechizm Kościoła Katolickiego, n. 1804.
[2] Tamże, n. 1807.
[3] Tamże.
[4] Św. Augustyn, List 167, 2, 5.
[5] Por. Tenże, O nauce chrześcijańskiej IV, 18, 35.
[6] Tenże, Państwo Boże, XIX, 21, 1, tłum. ks. W. Kubicki, Kęty 2002, s. 788-789. Łaciński termin „ res publica” w Państwie Bożym oznacza wspólnotę polityczną jako dobro wspólne, co po polsku tradycyjnie oddaje się jako „rzeczpospolita”, aby zachować dosłowne i historyczne brzmienie, natomiast w innych językach częściej tłumaczy się jako „państwo”, żeby podkreślić znaczenie bardziej ogólne, niezależne od ustroju.
- Dla refleksji
- Odsłony: 525
Dzięki uprzejmości Biura Prasowego Archidiecezji Krakowskiej przedstawiamy nagranie kazania wygłoszonego przez ks. dra Lucjana Bartkowiaka na mszy podczas Opłatka Prawników w Pałacu Arcybiskupim w Krakowie
- Dla refleksji
- Odsłony: 1328
Przedstawiamy nagrania z Wielkopostnych Rekolekcji dla Prawników, które odbyły się w dniach 10-12 kwietnia 2022 r. w kościele Sióstr Bernardynek w Krakowie
DZIEŃ I
Msza Święta:
Nauka rekolekcyjna:
DZIEŃ II
Msza święta:
Nauka rekolekcyjna:
DZIEŃ III
Msza święta:
Nauka rekolekcyjna:
Rozważania o. prof. Jana Andrzeja Kłoczowskiego do oratorium Josepha Haydna "Siedem ostatnich słów Zbawiciela na Krzyżu"
"Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią"
Słyszymy w tym zdaniu gest przebaczenia historycznym oprawcom, tym
konkretnym ludziom, którzy wydali wyrok, którzy go wykonali. Gest
przebaczenia, nadludzkiego usprawiedliwienia. Te słowa o tym mówią, ale
mówią też o czymś więcej. Są też skierowane do Adama i całego potomstwa
Adamowego, do całego rodzaju ludzkiego.
Wtedy coś dziwnego stało się z naszą wiedzą, z naszym poznaniem. Tyjemy od
informacji, coraz to nowych, których nie potrafimy zrozumieć. Informacje nie
układają nam się w wiedzę. Wiedza nie staje się mądrością, czyli wiedzą
użyteczną - taką, z której może nam coś przyjść. Poznanie nie jest w stanie
przejść w działanie, a wiedza w mądrość. To, co wiemy często jest dla nas
niezrozumiałe. To, co rozumiemy, ciężko jest wprowadzić w życie, a to co
czynimy - często sami tego nie rozumiemy.
Tak było od samego początku. Żydzi znali prawo, znali proroków i nie
wiedzieli, jak go przestrzegać ze względu na zatwardziałość ich serc. Pan
Bóg prowadził ich po łatwiejszych ścieżkach. Apostołowie znali Chrystusa na
co dzień i nie wiedzieli, kim on jest. Młodzieniec, który przyszedł do Pana
Jezusa i pytał Go, co ma zrobić, znał przykazania i wciąż nie wiedział, co
ma czynić, aby być doskonałym. A kiedy już się dowiedział od Chrystusa, nie
potrafił tego zrobić. Uczniowie idący do Emaus wiedzieli, co działo się w
tych dniach w Jerozolimie. Myśleli, że w związku z tym trzeba uciekać. To
jest krajobraz po rajskiej uczcie, kiedy owoc poznania został zjedzony. To
są ogryzki. To się stało.
Być może dzisiaj, teraz, czujemy to bardziej. Tyle mamy wydziałów biologii,
instytutów, wirusologów i nie wiemy, co zrobić, żeby się to wszystko po
prostu skończyło. Tyle wydziałów ekonomii i też nie wiemy, co zrobić, żeby
nie bać się o pracę. Mamy tyle wydziałów teologii, instytutów pastoralnych i
nic. Prorok i kapłan błąkają się po kraju nie wiedząc, co to znaczy. "Panie,
Boże, Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią" - to jest prośba za tych
oprawców, ale także za nas, za całe pokolenie Adamowe, Ojcze przebacz im
grzech pierworodny, grzech Adama, którego wszyscy są uczestnikami. Cierpią
zagubieni nie wiedząc, co czynią. Mówi to On, który jest mądrością, logosem,
w którym to wszystko zostało stworzone, który jest pełną wiedzą o Bogu i
świecie, który jest mocą i mądrością Bożą. Rozpadła nam się wiedza z
mądrością. Mądrością, która jest usprawiedliwiona przez swoje czyny. Ta
mądrość modli się dzisiaj za nas, ukrzyżowana. To słowo - logos i porządek,
moc i mądrość modli się dzisiaj za nas. Ojcze, przebacz im, bo cierpią, nie
wiedzą, co mają czynić.
"Zaprawdę powiadam Ci, dziś będziesz ze mną w raju."
Mówi to Chrystus do łotra, do dobrego łotra. Mówi to także do Adama.
Dlatego, że Adam mógł sam wyjść z raju, ale nie był sam w stanie do niego
wrócić. Próbował wrócić własnymi siłami. Próbował jako stoik, jako
epikurejczyk, próbował na drodze filozofii, na drodze polityki, na drodze
mody. Ale nie da się samemu wrócić do raju. Na straży tej prawdy jest
postawionych dwóch cherubów i złoty miecz. Nie da się samemu wrócić do raju,
bo do niego trzeba być wprowadzonym. Nikt inny nie jest w stanie tego
dokonać, tylko Nowy Adam.
"<Niewiasto, oto syn Twój>. Następnie rzekł do ucznia: <Oto Matka twoja>."
Co się stało? Chrystus drugi raz mówi do Maryi: "Niewiasto". Jakby
podkreślając, że jest Nową Ewą. Chrystus na nowo wprowadza pokój i wspólnotę
między ludźmi. Popełnili grzech razem. Wydawało się, że być może wbrew Bogu,
ale to ich połączy. Ale to ich podzieliło, zaczęli się oskarżać, zrzucać na
siebie winę. Podzieliło ich i podzieliło ich potomstwo. Kain zabił Abla,
dzieli nas to do dzisiaj. Chcielibyśmy się kochać, ale nie potrafimy. Być
może doświadczamy tego teraz dzisiaj, kiedy jesteśmy skazani na siebie.
Doświadczamy skazania. Grzech miał zbliżyć ludzi do siebie, popełnili go
razem, ale stał się przyczyną podziału. To, co Chrystus czyni w tych
słowach, to przywraca miłość i przywraca pokój. Łączy na nowo mężczyznę i
kobietę - człowieka z człowiekiem. Łączy ich teraz, połączy ich w tajemnicy
Kościoła. Łączy ich miłością i troską, która z niego pochodzi.
"Boże mój, Boże, czemuś mnie opuścił"
Zdanie z Psalmu 22. Rzeczywiście tak jest, zauważył to prorok Izajasz.
"Prawdziwie Ty, Boże, jesteś Bogiem ukrytym". Ale nie dlatego, że się
chowasz, tylko dlatego, że Adam schował się po grzechu pierworodnym. Dlatego
jesteś ukryty, bo człowiek zaczął chować się przed Tobą. Bóg ukryty. Ukryty
jest przed nami, ale to dlatego, że my jesteśmy tymi, którzy się przed nim
chowają. Filozofowie używają argumentu z ukrytości, żeby udowodnić, że Boga
nie ma. Można najpierw chować się przed Panem Bogiem, nazwać go ukrytym, a
potem wykorzystywać jego ukrytość, żeby udowodnić, że On nie istnieje. Można
i tak. Prawdziwie Panie, Tyś jest Bogiem ukrytym. Chrystus bierze to
doświadczenie na siebie. On jest pełnią objawienia Boga. On jest Bogiem
nieukrytym, ale tym Bogiem, który się objawia. "Kto mnie zobaczył, ten
zobaczy także i Ojca".
"Pragnę"
Wczoraj Chrystus nie zakończył Paschy. Nie zakończył Ostatniej Wieczerzy.
Ostatni kielich - kielich błogosławieństwa, który powinien być wypity przez
Tego, który prowadził Paschę nie został wypity.
(..)
Próbowano podać mu kielich, żeby mniej cierpiał. Kiedy przyprowadzono go na
miejsce, które jest nazwane miejscem Czaszki. Próbowano mu podać ten kielich
- wino zaprawione gorzkimi ziołami, jak mówi Księga Przysłów. Odmówił, a
teraz mówi "Pragnę". Teraz dostanie ten kielich. Ten kielich to będzie gąbka
nasączona kwaśnym winem, octem. Teraz wypije ostatni kielich Paschy, ostatni
kielich ostatniej wieczerzy. Dopełni się Pascha.
Ktoś może powiedzieć: "Nieprawda, przecież miał go pić w Królestwie ojca.
Jakie to królestwo?". To jest to Królestwo, które się miało stać, bo wola
Boża połączyła się z wolą człowieka. Wola Boża w Chrystusie połączyła się z
wolą człowieka w Chrystusie. Już nie na zasadzie zgody, tak, jak w
Getsemani, ale na zasadzie pragnienia. Już nie zgadza się wola ludzka na to,
co ma zrobić wola Boża, ale pragnie tego samego. "Pragnę". Kielich w
postacie gąbki nałożonej na hizop nasączona kwaśnym winem, octem. Takie
tylko była w stanie wydać ta umiłowana i spustoszona winnica, umiłowany
naród, umiłowana ludzkość, umiłowane stworzenie - ostatecznie tylko kwaśne
rodziła owoce. Takie wino Chrystus wypił.
"Dokonało się"
W języku greckim to bardzo ważne słowo: tetelestai. To słowo ma w sobie
telos - cel. Wszystko sięgnęło celu. W tym momencie. Stworzyłeś nas ku
sobie, niespokojne jest nasze serce, dopóki nie spocznie w Tobie - pisze św.
Augustyn. Żeby człowiek sięgnął celu, kiedy odpadł od Boga, żeby Adam wrócił
do celu, Bóg musiał stać się człowiekiem i nauczyć się "posłuszeństwa przez
to, co wycierpiał". I rzeczywiście stało się tak - cel został osiągnięty.
Ten który był Alfą, w którym wszystko zostało stworzone - to, co na niebie i
na ziemi, byty widzialne i niewidzialne. Ten, który był logosem, który jest
mocą i mądrością Bożą, ten również jest Omegą. W tym również dokonało się i
tylko w Nim mogło się dokonać. Różne możemy mieć cele, ale tylko ten cel,
którym jest sam Bóg, jest w stanie doprowadzić Adama do szczęścia.
"Ojcze w ręce Twoje powierzam ducha mojego"
Bóg staje się darem dla Boga. Człowiek staje się darem dla Boga. Wczoraj
stał się darem dla nas "Bierzcie i jedzcie z tego wszyscy, to jest Ciało
Moje. Bierzcie i pijcie z tego wszyscy, to jest Krew Moja". Wczoraj stał się
darem dla nas, a dzisiaj staje się na krzyżu w tych słowach darem dla Boga.
Nie zawierza się Bogu, ale oddaje się w całości. On - Syn jednorodzony. Taka
jest prawda o Nim. Ale taka jest też prawda o nas. Tylko w byciu darem dla
Boga i dla braci i sióstr, realizuje się to, kim naprawdę jesteśmy.
To jest te siedem ostatnich słów, które stają się pierwszymi. Siedem
ostatnich słów, których koniec świata, to, co eschatologiczne, łączy się z
tym, co było na początku. Nowy Adam z pierwszym Adamem, odkupienie ze
stworzeniem. To, co dzisiaj, z tym, co było. Jesteśmy w Adamie, jesteśmy w
Chrystusie. Błogosławiona wina, która zasłużyła, żeby mieć tak wielkiego
Odkupiciela.
- Dla refleksji
- Odsłony: 2960
Głośna w pierwszych miesiącach okupacji sprawa bestialskiego zamordowania przez Niemców sędziów Władysława Bobilewicza i Konrada Frąckiewicza oraz prokuratora Andrzeja Łada-Bieńkowskiego nie jest do tej pory opracowana w literaturze naukowej. Podczas okupacji hitlerowskiej sprawa ta znana była mieszkańcom Krakowa. Bezpośrednio po zakończeniu wojny stała się ponownie przedmiotem uwagi społecznej ze względu na toczący się w Krakowie proces osoby odpowiedzialnej za ten haniebny mord.
Zamordowanie przez Niemców w pierwszych miesiącach okupacji sędziego Sądu Okręgowego w Krakowie Władysława Bobilewicza, Sędziego Sądu Apelacyjnego w Krakowie Konrada Frąckiewicza (poprzednio wiceprokuratora Sądu Apelacyjnego w Krakowie) oraz podprokuratora Sądu Okręgowego w Krakowie Andrzeja Łada – Bieńkowskiego miało związek z ich przedwojenną pracą w polskim wymiarze sprawiedliwości oraz procesem karnym z roku 1938 w którym Gustaw (Kurt) Beckman – kierujący krakowską fabryka żyletek „Toledo”, po raz drugi został oskarżony o lżenie narodu polskiego (pierwszy proces o lżenie narodu polskiego został umorzony w roku 1937 na mocy amnestii z roku 1936). Wyrokiem z dnia 3 września 1938 roku Sąd Okręgowy w Krakowie uznał Gustawa Beckmana za winnego wyrażania się obelżywie o narodzie polskim, czym wyczerpał znamiona czynu zabronionego z art.152 Kodeksu karnego z 1932 roku (art. 152 kk w brzmieniu: kto publicznie lży lub wyszydza Naród albo Państwo Polskie podlega karze więzienia do lat 3 lub aresztu do lat 3).
Strona 1 z 2

